Efekt motyla
Pomysł na film "Efekt Motyla" sam w sobie jest oryginalny. Dodając do tego dobrą fabułę, znakomite rozwinięcie owej opowieści i perfekcyjnie skonstruowane zakończenie wyjdzie nam właśnie taki film. Fabuła jest na chłopski rozum prosta - pewien ziomek o imieniu Evan ma tzw. blackouty (chwilowe zaniki pamięci). Po zaleceniach lekarza zaczyna pisać pamiętnik, który prowadzi przez następne siedem lat swojego życia. A życie miał nie za bardzo udane - niespełniona miłość, przykre doświadczenia z przyjaciółmi. Evan odkrywa, że gdy czyta swoje zapiski z dzieciństwa prznosi się w przeszłość i może dowolnie modyfikować przebieg swojego życia na nowo... ale każde "dobre" rozwiązanie sprawy jest tragiczne w skutkach, które są odczuwalne dopiero po kilkudziesięciu latach. Evan próbuje kilka razy naprawić złe dzieciństwo, które daje swoje znaki w całym późniejszym życiu. Uda mu się je naprawić? Tak właśnie lansuje się łabuła tego IMHO fenomenalnego filmu. Może napisana przeze mnie jest nie za bardzo prosta do zrozumienia, ale tak się przedstawia. Kurdę, naprawdę fajny film. Teraz zmiana tematu - byłem dzisiaj w Łazach ze Shmatą i Munspą (ale tym normalniejszym - starszym).
Kosmos .